W norweskim raju – Lofoty zimą

lofoty zima

Poczułem lekkie uderzenie i tuż po nim kolejne. Wiedziałem, że wszystkie koła dotknęły ziemi. Śmigła głośno zaryczały obwieszając udane lądowanie. Po prawie 4 godzinach spędzonych w powietrzu, przesiadając się cztery razy, znalazłem się wreszcie w samym sercu Lofotów. Leknes przywitało mnie mocnym, mroźnym podmuchem wiatru. Malutkie lotnisko przypomniało mi widoki rodem z Alaski. Początkowo byłem mocno zdezorientowany. Wszystko wydawało mi się inne. Rzeczywistość przerosła moje oczekiwania i wyobrażenia. Kiedy postawiłem pierwszy raz stopy na zamarzniętych piaskach plaży w Vik, wiedziałem, że to będzie niezwykły czas. Od dziecka kocham góry – tutaj pierwszy raz zobaczyłem tak niezwykłe połączenie ich majestatu z morzem. Niekiedy odkrywałem małą plażę i długo stałem w osłupieniu. Te widoki zapierają dech w piersiach i w pierwszych dniach musiałem uważać, żeby nie oszaleć z zachwytu. Fotografowałem jak zaczarowany. Pierwszy raz, a fotografuję już ponad 10 lat, zabrało mi kart pamięci i musiałem dokupić kolejne.

Czytaj dalej…

Kaszubskie fascynacje

kaszubskie fascynacje
Zmęczony widokiem plaż, kutrów i falochronów porzuciłem na dwa dni wybrzeże i udałem się na Kaszuby. Od dawna miałem zaproszenie od Bogdana, który co jakiś czas przypominał mi, że omijam tak piękne miejsce. Udało się nam dogadać czasowo i ruszyłem. Z Łeby do Linii nie miałem daleko. Po kilku latach internetowej znajomości uścisnęliśmy dłonie, wypiliśmy kawę i w drogę! Przyznam, że byłem mocno sceptyczny. Jesień jakaś już umarła, zresztą kiedyś próbowałem fotografować na Kaszubach i skończyło się to klapą. Pierwsze kilometry wcale nie zdradzały tego co nas spotka dalej…
 

Czytaj dalej…

Po sezonie w Międzyzdrojach

po sezonie w międzyzdrojach
Pewnie wiele osób zastanawia się jak jest nad morzem poza sezonem. Sam długo się zastanawiałem jak wyglądają te wszystkie deptaki, budki z goframi i lodami bez tłumu spacerujących w klapkach wczasowiczów. Przebudziłem się w Międzyzdrojach bardzo wcześnie. Było jeszcze ciemno. Szybko zszedłem do samochodu i ruszyłem w drogę – liczyłem na ciekawe światło na Wzgórzu Gosań. Po kilku minutach marszu sen odszedł na dobre. Zaczęło świtać. Długo czekałem na dobre światło, ale nie za wiele udało się zrobić. Zebrałem się i wróciłem do hotelu. Pierwszy raz zobaczyłem jak wygląda okolica. Hotel rezerwowałem przez booking.com i po prostu podjechałem pod wskazany adres. Kiedy odsłoniłem zasłony w pokoju mało szczęki z kawy nie musiałem wyciągać. Zamieszkałem tuż przy „alei gwiazd” i z okna bez problemu widziałem falujące morze. Szok. Hotel Posejdon to nic szczególnie szałowego. Unosi się w nim duch PRLu. Pokój był super – poza łazienką. Była MALEŃKA. Niby nie problem, ale jak po umyciu zębów chciałem wypłukać usta, to żeby sięgnąć wody musiałem otworzyć drzwi i wyjść na korytarz.
 

Czytaj dalej…

Siano w Szypowcach – spełnione marzenie

siano
Wyobraźcie sobie gorący dzień. Nie tak zwyczajnie gorący, tylko tak wyjątkowo – jest duszno, parno, słońce schowane za cienką warstwą chmur. Generalnie świat oglądany zza szyby omijającej dziury Łady Kaliny wydaje się na wszelkie sposoby wołać o swoim cierpieniu. Nic nie zapowiada jakiegoś przyspieszenia akcji. Minuty płyną jak godziny. Z każdą chwilą robi się coraz bardziej gorąco. Za gorąco. Przedzieram się przez jakieś zarośla. Stoję na skraju skarpy, patrzę w dal. Kilka zdjęć i jestem gotowy uciekać ze słońca, choć mam wrażenie, że w samochodzie jest jeszcze cieplej. Ruszamy z Tolikiem leniwie w kierunku Szypowców. Patrzę bez życia przez szybę i nagle…

Zagubiony wywiad

zagubiony wywiad

Potężna burza złapała mnie na wyjeździe z Radziłowa. Dojeżdżałem do Brzostowa w rytmie szalejących wycieraczek, które nie nadążały zbierać wody. Kiedy rozbijałem namiot u pana Konopki nad samą Biebrzą w oddali widziałem uderzające pośród bagien pioruny. Po tej sierpniowej burzy Brzostowo stało się jeszcze spokojniejsze niż bywa zazwyczaj. Niedzielny wieczór, poza rzeką brak rozrywek, a ja spotkałem pana Franciszka. Zrobiłem z nim chyba mój pierwszy w życiu wywiad (strasznie nieudolny) i na długo zapomniałem o tej historii…

Czytaj dalej…

Wielkanocny poranek

_MG_0987

22.30 wybiła na zegarze, a ja nie mogłem zasnąć. Umówiony na 4.00 wiedziałem, że niewiele snu miałem przed sobą. Szedłem dosłownie w ciemno. Zaufałem Michałowi i Romkowi, którzy wybrali plener na Lasockim o wschodzie słońca. Prognozy pogody były lekko mówiąc niezachęcające. Całą sobotę było paskudnie (lekko mówiąc), a w niedziele miała być jeszcze gorsza. Jedynie z samego rana zapowiadano delikatne słońce…

Czytaj dalej…

Zamek w Chęcinach

zamek w checinach

Zamek w Chęcinach

To zdjęcie powstało przez moją bezsenność. Miałem tego dnia umówiony wywiad i spotkanie z samego rana. Od 4.00 nie mogłem spać. Noc spędziłem w przepięknym miejscu nieopodal Kielc. Sucholand – to kilka domków w lesie. Położone malowniczo nad stawami stwarzają wrażenie, że mieszka się w kanadyjskiej puszczy z dala od cywilizacji. Historię tego miejsca opisałem na stronie SLOW ROAD.

Czytaj dalej…

Przejazdem w Malmo

malmo

Przejazdem w Malmo

Jadąc prosto na północ, a później wracając na południe przemierzyłem w Szwecji ponad 600 km w każdą ze stron. Ten jakże uroczy kraj oglądałem tylko przez barierki autostrady. Niestety nie miałem jak zakosztować tego kraju, bo za każdym razem gdzieś się spieszyłem – albo do Norwegii, albo na prom do Niemiec. Na szczęście w drodze powrotnej wszystko udało się pomyślnie i trafił mi się wolny wieczór przed porannym promem, który wykorzystałem na spacer w jakże sympatycznym Malmo.

Czytaj dalej…

Poranek na Aiguille du Midi

Aiguille du Midi

Poranek na Aiguille du Midi

Wiele razy kiedy pokazywałem to zdjęcie z Aiguille du Midi  w internecie czytałem w komentarzach, że jest to fotomontaż. Ilość nakładających się planów na tym zdjęciu jest rzeczywiście zadziwiająca. Taką scenę udało mi się sfotografować w lutym 2013 roku w Alpach, na tarasie widokowym szczytu Aiguille du Midi, wznoszącego się na 3842 m.n.p.m. Był to bardzo mroźny poranek. W Chamonix temperatura w nocy spadła do -20 st.C. Po szwajcarskich pustkach w kolejkach nie przypuszczałem, że rano spotkam taki tłok w wagoniku. Można mówić o cudzie, bo udało mi się bez niczego dostać do pierwszego wagonika i wjechać niemal równo ze wschodem słońca na samą górę.

Czytaj dalej…

Świt w Rogalinie

Świt w Rogalinie

Świt w Rogalinie

Poranne nadwarciańskie łąki spowite mgłą raczyły mnie za każdym razem czymś wyjątkowym. Świt w Rogalinie to przeżycie na pograniczu mistyki krajobrazu. Jest w tym miejscu zaklęta jakaś magia, której nie rozumiem i nie potrafię wyjaśnić. W praktyce wygląda to tak, że kawałek pól, kilka starych drzew, trochę wody i trawy zamienia się na parę chwil w magiczny, cudowny świat. Między tymi dębami rano spaceruje sam Bóg…

Czytaj dalej…